Pasztety

Rillettes z Lidla

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Francuski pasztet drobiowy z Lidla

Dziś produkt niedostępny na co dzień, to jest wędlinka okresowa, związana ze zwyczajem tygodni kuchni lokalnych mającym miejsce w Lidlu. Tradycja to miła, gdyż stanowi doskonałe urozmaicenie dla znużonego tym samym przedziałem produktów oka konsumenckiego, zwłaszcza że średniej wielkości markety siłą rzeczy oferują ograniczony wybór żywności. A jeszcze milsza jest, gdy dzięki niej możemy zapoznać się z czymś naprawdę pysznym! Wpis w żaden sposób nie jest sponsorowany przez Lidla, co nie zmienia faktu, że cały będzie jednym wielkim zachwytem. Bo albowiem ponieważ Rillettes jest wspaniałe. Cudowne. Pyszne. Dobrej jakości. Kropka. W sumie na tym mogłabym pozostać, dodając tylko „Bierzcie i kupujcie z Lidla wszyscy, gdy tylko będzie tydzień francuski”.

Niemniej gdyby ktoś oczekiwał więcej szczegółów, to mogę się rozpisać. Rillettes jest francuską potrawą będącą mięsnym smarowidłem, czymś pośrednim między smalcem a pasztetem. Jak się domyślam, zapewne jej odmian jest sporo, w zależności od regionu, jedne bardziej, drugie mniej tłuste; łatwiejsze i trudniejsze do rozsmarowania. Nie wiem, z której dokładnie części Francji pochodzi konkretnie ten produkt (a jeśli wierzyć etykiecie, to rzeczywiście jest wyprodukowany w tym kraju), ale ten rodzaj zdecydowanie bliższy jest mocno mięsnemu pasztetowi niż metce czy smalcowi. Nawet nie tyle bliższy, co jest pasztetem.

Zawartość mięsa jest tak wysoka, że dość ciężko się go rozsmarowuje (są tam nawet niewielkie kawałki niezmielonego drobiu), ale dzięki temu mamy całkiem syty i smaczny produkt, który ewidentnie zrobiony jest z mięsa, a nie z kości, skóry, tłuszczu i fartucha Pani Przy Taśmie. Jak zawsze w składzie jest enigmatyczne słowo „przyprawy”, ale poza tym żadnych zastrzeżeń mieć nie można – nie ma żadnego karagenu, polifosforanów, azotanu sodu czy nawet poczciwego glutaminianu sodu. Informacji o czynnikach alergogennych też nie znalazłam, więc raczej można spokojnie założyć, że to bezpieczny pod tym względem produkt. Innymi słowy, sama radość! Oczywiście, jak to pasztet, ma sporą zawartość tłuszczu (30%), zarówno czystego (tłuszcz z kaczki), jak i tego pochodzącego ze skór, tak więc nie polecany dla osób z dietą niskotłuszczową. Co nie zmienia faktu, że to taki pyszny tłuszczyk jest ;) (pieczone skórki, ach!).

Smakowo pyszności, bardzo dobrze przyprawiony, wcale nie tak mdły, jak często bywają drobiowe pasztety, ani nie zbyt ostry! Cenowo, z wielkim bólem serca stwierdzam, że nie pamiętam niestety, gdyż doświadczenie dotąd nie nauczyło mnie, że metoda NPZ („na pewno zapamiętam”) jest umiarkowanie skuteczna u ludzi ze sklerozą :). Podejrzewam, że tani pewnie nie był, ale wierzcie mi, wart jest wszystkiego! Uwielbiam go i kupuję, gdy tylko jest w Lidlu. Szkoda, że nie jest w stałej sprzedaży. Zdecydowanie polecam!

Podsumowując: 6/5

Typ mięsa: kurczak, kaczka

Typ obróbki: nie podano (obstawiam pieczenie)

Skład: kurczak 90% (mięso z kurczaka, pieczona skóra z kurczaka /skóra z kurczaka, cebula, miód, sól, ocet spirytusowy, zioła/), tłuszcz z kaczki, przyprawy, marchew, sól, pieprz

Alergeny: brak (!)

Smak: 6/5

Cena: ?

Dostępność: Lidl (podczas Tygodnia Francuskiego)

Marka: ? (wyprodukowany we Francji)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s